Rząd Indonezji zdecydował o znaczącym podniesieniu opłat paliwowych do biletów lotniczych, reagując na gwałtowny wzrost cen ropy naftowej i paliwa lotniczego na rynkach światowych. Nowe regulacje mają pomóc liniom lotniczym utrzymać rentowność operacji, ale jednocześnie oznaczają wyższe koszty podróży dla pasażerów.
Maksymalny poziom opłaty paliwowej został podniesiony do 38 proc. całościowej ceny biletu. W przypadku samolotów odrzutowych oznacza to wzrost o 28 pkt proc. – wcześniej limit wynosił 10 proc. Nowe przepisy obejmują na razie tylko loty krajowe, lecz włączone są w to operacje wykonywane przez wszystkie typy statków powietrznych. Dżakarta argumentuje, że zmiana jest konieczna w obliczu bezprecedensowego wzrostu kosztów paliwa lotniczego, który w ostatnich tygodniach silnie uderzył w branżę.
Jednocześnie indonezyjskie władze dopuściły podwyżki lotniczych taryf biletowych na trasach krajowych – maksymalnie o 9–13 proc. Ma to być kompromis pomiędzy wsparciem dla przewoźników a ochroną pasażerów przed gwałtownym wzrostem cen biletów. Rząd Republiki Indonezji zapowiada także podjęcie działań osłonowych, w tym wprowadzenie ulg podatkowych dla lojalnych linii lotniczych, aby ograniczyć presję kosztową, która notuje tendencję wzrostową. Na wzrost cen lotniczej kerozyny na światowych rynkach zareagowały już także
Chiny, jak i linie lotnicze:
Air France-KLM, Air India,
Cathay Pacific, Qantas i SAS.
Decyzja Indonezji wpisuje się więc w szerszy kontekst globalnego kryzysu paliwowego. Ceny paliwa lotniczego w regionie Azji wzrosły nawet o kilkadziesiąt procent, a w niektórych przypadkach ponad dwukrotnie w ujęciu rocznym. Na sytuację wpływają przede wszystkim napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie (wojna amerykańsko-izraelska z Iranem) oraz zakłócenia w dostawach ropy i produktów rafineryjnych (efekt m.in. zamknięcia cieśniny Ormuz). W efekcie linie lotnicze na całym świecie zmuszone są do podnoszenia cen biletów, wprowadzania dodatkowych opłat lub ograniczania siatki połączeń.
W Indonezji problem jest szczególnie istotny, ponieważ paliwo stanowi nawet około 40 proc. kosztów operacyjnych przewoźników. Tak wysoki udział sprawia, że każda zmiana cen surowców natychmiast przekłada się na wyniki finansowe linii lotniczych. Nagły wzrost kosztów – sięgający miejscami nawet 70 proc. – wymusił więc reakcję regulacyjną i dostosowanie obowiązujących limitów. Dżakarta podkreśla, że podniesienie dopłat paliwowych ma charakter elastyczny i może być korygowane w zależności od dalszego rozwoju sytuacji na rynku ropy. Dla pasażerów oznacza to jednak, że w najbliższym czasie należy liczyć się z droższymi biletami. Jeśli wysokie ceny paliwa utrzymają się dłużej, presja na dalsze podwyżki pozostanie silna.